Blog wycieczkowy Jasona

 


Praca #27

2015-07-10

Po dwóch dniach przerwy ponownie jadę do pracy na rowerze. Planowałem nawet wybrać się na Treku i w tym celu zawiozłem wcześniej do pracy wszystkie potrzebne mi rzeczy, żebym mógł jechać na lekko, ale dziś rano było dość zimno, więc zdecydowałem się jechać normalnie Peugeotem z sakwą.

Od momentu gdy udało mi się wykręcić do pracy czas poniżej 26 minut zacząłem rozmyślać, nad rekordem poniżej 25 minut. Obliczyłem sobie, że potrzebowałbym do tego średniej około 32,5 km/h. 17 czerwca udało mi się wykręcić czas 25:18 (średnia 32,2 km/h) i to był obowiązujący do dziś rekord. Trekiem do pracy chciałem jechać między innymi po to, żeby ten rekord poprawić. Zrobiłem już raz na te trasie czas poniżej 25 minut, ale w drodze powrotnej do domu, 8 czerwca na dłuższej, bo prowadzącej jeszcze przez rynek trasie wykręciłem czas 24:25 (średnia 34,3 km/h) ale wtedy miałem mocno z wiatrem:)

Dziś wsiadłem na rower i od razu zauważyłem, że jest zimno około 13 stopni i mocno wieje, ale co ciekawe wieje raczej na moją korzyść. W zasadzie decyzja wyboru Peugeota do jazdy spowodowała, że rekordu zrezygnowałem, ale ponieważ było zimno, to od samego początku pokręciłem dość mocno. Na obwodnicy miałem średnią ponad 29 km/h i do tego udało mi się przeciąć drogę bez zatrzymania, na Drodze Królewskiej wrzuciłem twardsze przełożenie i jazda. Prędkość wysoka, wyraźnie jadę z wiatrem, początkowo ponad 35 km/h, za Sitowcem trochę słabnę, ale nadal jadę koło 33 km/h. Z przeciwka mija mnie gościu, którego dość często spotykam podczas porannej jazdy, jedzie na crossie praktycznie leżąc na kierownicy, on ma pod wiatr. Im bliżej leśniczówki tym bardziej słabnę, ale postanawiam powalczyć chociaż do końca segmentu, w końcu skręcam na Zabierzów, jest lekko z górki, więc pociągam kilka łyków z bidonu i jadę dalej. Na wylocie z lasu mam średnią 33 km/h, wystarczy więc ją utrzymać i będzie rekord, ale czy na otwartej przestrzeni nie zderzę się z wiatrem?

Wyjeżdżam z lasu, wiatr wieje lekko z boku, ale dalej na moją korzyść, więc trzymam równe tempo w okolicach 34 km/h. Przejeżdżam przez Zabierzów i wyjeżdżam na łąki, droga lekko kręci, jak zawraca na zachód to zderzam się wiatrem, ale na szczęście to tylko chwila, po chwili znów jadę na północ i mogę kręcić szybciej. Na finiszu w Woli Zabierzowskiej już nie jestem stanie przyspieszyć, ale staram się trzymać równe mocno tempo. Przecinam linię mety pod szkołą, patrzę na licznik - jest nowy rekord: czas 24:22 (średnia 33,4 km/h) i to na Peugeocie, co by było jakbym dziś pojechał na Treku? Trzeba uczciwie przyznać, że warunki dziś sprzyjały, niska temperatura dopingowała do szybkiego kręcenia, a wiatr wyraźnie pchał mnie do przodu. Cel na ten sezon został osiągnięty - dojazd do pracy poniżej 25 minut, nowy rekord jest mocno wyśrubowany i pewnie ciężko będzie się nim ponownie zmierzyć, tym razem bez lekkiego Treka chyba się nie obędzie:)

Z powrotem w zasadzie miałem jechać powoli, szczególnie jak zobaczyłem jak mocno wieje, ale jak już rozpędziłem maszynę to postanowiłem pociągnąć. Wiało w zasadzie w tym samym kierunku co rano, tylko jakby trochę mocniej. Do Puszczy Niepołomickiej było jeszcze nie najgorzej, zawiewało mi z boku, czasem lekko w twarz, ale kręciłem dość sprawnie. W Puszczy kilka razy poczułem podmuch prosto w twarz, ale ściana drzew dość skutecznie blokowała szalejący wiatr. Kręciłem na przełożeniu 42x16 z kadencją dochodzącą do 100 obrotów, kilka razy zastanawiałem się czy nie wrzucić czegoś twardszego, ale zawsze wtedy mocniej powiewało. Szczególnie mocno wiatr uderzył we mnie na Sitowcu, gdzie jechałem skrajem lasu, na szczęście zaraz wróciłem do lasu i znowu było nie najgorzej. Przy wjeździe do miasta poczułem jak mocno wieje, do tego coś nie do końca miałem szczęście na skrzyżowaniach, taki jeden czerwony Golf skutecznie blokował mnie najpierw pod sklepem Lubarskiego, a potem na rondzie pod kościołem. Dojazd z rynku do domu, to już całkiem kiepsko, centralnie pod wiatr, ale mi to cisnąłem ile się bo chciałem się zmieścić w czasie poniżej 50 minut. Pod domem czas 49:58 - rekordowo, choć w zasadzie rekordów z pracy do domu nie liczę, bo moje drogi powrotu bywają różne, tym razem jechałem prosto do domu, więc tak jak rano.

Czas łączny poniżej 50 minut to wynik bez precedensu, co prawda stoper w drodze powrotnej włączyłem dopiero po oddaniu kluczy czyli jakieś 100 metrów za linią z której zwykle startuję, więc gdybym jechał jak zwykle to pewnie z 10 sekund należało by jeszcze doliczyć, ale i tak jest to czas znakomity.


Na segmentach:
- do pracy - 11:23 średnia 33,8 km/h (rekord 10:36 średnia 36,32 km/h - samotnie, 10:27 - średnia 36,84 km/h z Krzyśkiem)
- z pracy - 11:55 średnia 32,3 km/h (rekord 10:49 średnia 35,63 km/h)

Do pracy: dyst.: 13,56 km; czas: 24:22; średnia: 33,4 km/h.
Z pracy: dyst.: 13,44 km; czas: 25:35; średnia: 31,5 km/h.


Galeria zdjęć


Statystyki aktywności
  • Dystans: 27.01 km
  • Czas: 0:49:58
  • Vavg: 32.43 km/h
  • Vmax: 37.22 km/h
  • Tętno śr.: 146 (79%)
  • Tętno maks.: 170 (91%)
  • Przewyższenia: 52 m
  • Kadencja: 93
  • Temperatura: 15 ºC
  • Kalorie: 634 kcal
  • Sprzęt: Peugeot Nice