Blog wycieczkowy Jasona

 


Suchoraba - Cichawa - Brzezie - Szarów

2015-07-29

Od poniedziałku mam urlop i teoretycznie więcej czasu, ale w praktyce bywa różnie, do tego pogoda lekko się popsuła, więc miałem dwa dni przerwy od roweru. Po niedzielnej przejażdżce, doszedłem do wniosku, że jednak coś jest nie tak z moją pozycją na rowerze. Podczas ostatniej wycieczki nie jechałem specjalnie szybko, a przyjechałem z bólem mięśni i kolan, więc te dwa brzydsze dni poświęciłem na bikefitting. Cały czas zastanawiam się nad profesionalnym bikefittingiem jednak na razie muszę sobie poradzić metodą domową. Oglądnąłem, więc ponownie kilka filmów w necie, nakręciłem siebie jadącego na treneżerze i wprowadziłem kilka poprawek do ustawień roweru.

Po pierwsze zamieniłem siodełko, dałem siodełko Selle Italia X1, które dostałem kiedyś od Krzyśka, spadek wagi z 371 g do 290 jak będzie komfortem zobaczymy. Oczywiście dokonałem korekt ustawienia siodełka i korekty ustawienia bloków w butach. Doszedłem do wniosku że ma za długi mostek (12 cm), widzę go przed kierownicą (od mojej strony) z rękami w górnym chwycie, co wskazuje właśnie na to, że jest za długi. W weekend pożyczę od Krzyśka mostek 10 cm i sprawdzę czy będzie lepiej, jeśli tak zamierzam kupić mostek Pro LT z kątem 6 stopni. Na chwilę obecną wróciłem do ustawienia mostka na +, niestety mój mostek ma kąt aż 17 stopni i tak ustawiona kierownica wygląda tragicznie, jednak komfort jazdy jest o wiele większy. Na koniec skręciłem mocniej sprężynę w pedałach, co prawda trochę się boję o swobodę wypięcia, ale doszedłem do wniosku, że noga nie trzyma się dobrze pedała.

Dziś po południu się wypogodziło, temperatura tylko nieznacznie przekraczała 20 stopni, do tego miałem czas, więc postanowiłem wypróbować nowe ustawienia. Niestety nie byłem w najlepszej formie do jazdy. W poniedziałek plewiłem chwasty na działce - 6 godzi na kuckach i nabawiłem się potwornych zakwasów mięśni czworogłowych. Od wczoraj smaruję różnymi maściami, ale zakwasy nie ustępują, ledwo chodzę, ale na rowerze z pewnym bólem da się jechać, pomyślałem że może rozruszam mięśnie. Jednak ze względu na tą "kontuzje" nie zdecydowałem się na jakąś strasznie trudną trasę.

Pojechałem najpierw w kierunku Wieliczki i za wiaduktem kolejowym w Podłężu odbiłem na Staniątki. Niestety od pierwszych metrów poczułem, że dość mocno wieje, dziś z kierunku północno -zachodniego. Po skręcie lekki podjazd poszło dość sprawnie, potem przejazd przez Staniątki i podjazd do Zagórza - tu mam wyznaczony segment, dziś pojechałem mocno, ale bez jakiegoś mega szarpania i wykręciłem czas gorszy od rekordu o 13 sekund. Dalej przejazd przez Zagórze i skręt w prawo na DK94, kawałek pod górę i skręciłem na kolejny segment oznaczony jako Suchoraba 1, tu udało mi się poprawić - czas lepszy od rekordowego o 35 sekund:) Na samym końcu podjazdu, w miejscach gdzie było 14% jechało mi się trochę ciężko, ale w sumie wkręciłem bez problemu. Dalej pojechałem pod cmentarz wojenny w Suchorabie, zrobiłem kilka fotek i o pół obrotu popuściłem napięcie sprężyny w pedałach, bo czułem że mam lekki problem z wypinaniem. Następnie zjazd i znowu podjazd w kierunku Czyżowa, poszło całkiem sprawnie mimo momentów 12%, dalej odbiłem na Krakuszowice i Cichawę i przez dłuższy czas dość mocno zjeżdżałem.

Zjazd skończył się w Cichawie gdzie skręciłem w lewoi ruszyłem na Brzezie. Dojazd do Brzezia wymaga pokonania podjazdu, kiedyś był on dla mnie dość ciężki, dziś pokonuję go dość szybko. Niestety podjazd pod górę zakłóciła mi koparka, musiałem się zatrzymać i poczekać aż skończy kopać i zwolni drogę. W Brzeziu postanowiłem sobie jeszcze trochę przedłużyć trasę pojechałem więc przez Łysokanie, dłuższym zjazdem i wyjechałem koło wiaduktu pod autostradą w Szarowie. Podjechałem pod kościół i już miałem skręcać na Staniątki, gdy ostatniej chwili postanowiłem, że jednak pojadę podjazd pod OSP w Dąbrowie. Wiedziałem, że raczej na rekord nie mam szans, ale na Treku jeszcze tej górki nie jechałem, więc postanowiłem spróbować.

Niestety od początku mi coś nie szło. Na zjeździe na drogę wyjechała mi babka zmuszając do prawie całkowitego zatrzymania się. Następnie rozpocząłem podjazd na dużej tarczy z przodu, żeby rozpędzić rower, wpadłem w podjazd z prędkością koło 35 km/h, ale po chwili musiałem redukować i co gorsza w pewnym momencie zejść na mały blat. Tak więc z 28 km/h które miałem w momencie zmiany blatu, spadłem do 22 i już nie potrafiłem przyspieszyć. Co prawda do końca podjazdu utrzymałem kadencję powyżej 90 i prędkość powyżej 14, ale do rekordu zabrakło mi ponad 10 s.

Fakt forma dzisiaj nie najlepsza, ale prawdziwym problemem jest jednak zmiana biegów. Początek górki pozwala na jazdę nawet koło 35 km/h, dalej robi się stromo i koniecznie są miękkie przełożenia. Gdy jeździłem z tarczą 39 z przodu, do mogłem wykręcić pełen zakres prędkości potrzebnej mi na tej górce. Teraz gdy mam tarczę 50x34 to muszę zacząć z dużego blatu i zmienić na mały w połowie górki, dziś mi to kompletnie nie wyszło i spadek prędkości był zbyt duży. 

Dalej już w miarę łatwo, długie zjazdy, wietrzna prosta w Staniątkach (centralnie pod wiatr, słabiutki czas wykręciłem), zjazd i przejazd pod torami i na sam koniec pozostał mi segment na ulicy Dębowej. Mam tam bardzo wysoką średnią i wiedziałem, że dziś nie mam szans tam powalczyć, wjechałem z prędkością około 34 km/h, spokojnie przejechałem przez próg zwalniający, ale za progiem postanowiłem sprawdzić czy dam rady mocniej dokręcić. Dokręciłem do mniej więcej 41 km/h, ale tuż przed skrzyżowanie zwolniłem. Końcówka do domu już bardzo wolno.

Wyjazd w sumie udany, mimo bólu mięśni, który bardzo utrudnia mi chodzenie, jechało mi się całkiem nieźle. Pod górki trzymałem dobre tempo i wszystkie wjechałem dość sprawnie. Zauważyłem, że najlepiej by było gdybym pod górki kręcił z kadencją 100 obrotów, wtedy wjeżdżam w miarę bezproblemowo. Oczywiście taką kadencję jestem stanie utrzymać tylko na krótkich i raczej mało stromych podjazdach, jednak kompaktowa korba pozwoliła mi utrzymać kadencję 90 nawet na stromym odcinku podjazdu w Dąbrowie, nie jest więc już źle, choć na pewno przydałoby się wzmocnić mięśnie nóg.


Galeria zdjęć


Statystyki aktywności
  • Dystans: 33.50 km
  • Czas: 1:13:51
  • Vavg: 27.22 km/h
  • Vmax: 48.46 km/h
  • Tętno śr.: 140 (75%)
  • Tętno maks.: 175 (94%)
  • Przewyższenia: 316 m
  • Kadencja: 89
  • Temperatura: 21 ºC
  • Kalorie: 742 kcal
  • Sprzęt: Trek 1200 SL