Blog wycieczkowy Jasona

 


Szaflary - Biały Dunajec - Gliczarów Dolny - Gliczarów Górny - Bukowina Tatrzańska - Cyrhla nad Białką i Głodówka - Małe Ciche - Murzasichle - Zakopane - Gubałówka - Ząb - Sierockie - Bańska Wyżna i Niżna - Szaflary

2012-08-05

Szaflary - Biały Dunajec - Gliczarów Dolny - Gliczarów Górny - Bukowina Tatrzańska - Cyrhla nad Białką i Głodówka - Małe Ciche - Murzasichle - Zakopane - Gubałówka - Ząb - Sierockie - Bańska Wyżna i Niżna - Szaflary

W poniedziałek 31.07 zrobiłem wycieczkę do Niepołomic dzięki, której przekroczyłem 1000 km przejechanych w lipcu. Na pierwszy sierpniowy weekend planowałem wycieczkę rowerową w okolicach Zakopanego, ale we wtorek dopadło mnie jakieś strasznie zatrucie pokarmowe. W sobotę wieczór czułem się już trochę lepiej, więc postanowiłem, że w niedziele jadę. Pogodę zapowiadali dobrą tym czasem ledwo dojechałem do Myślenic a tu ulewa, po chwili padać przestało, ale całe niebo było zasłonięte przez czarne chmury. Około 9 rano dojechałem do Szaflar gdzie na Termach Podhalańskim miałem zostawić rodzinę a sam ruszyć na rower, jednak gdy już dojechałem to Szaflarach padał deszcz, a gdzieś w oddali słychać było burzę. Postanowiłem więc, że chwilę przeczekam na gorących źródłach, około 11 pogoda się w miarę uspokoiła, dalej było pochmurno, ale deszcz już nie padał - postanowiłem, więc jechać.

Z Szaflar pojechałem do Białego Dunajca, gdzie z kolei skręciłem w ulicę Gliczarowską z zamiarem podjechania sobie pod Gliczarów Górny - najtrudniejszy podjazd na trasie Tour de Pologne. Ponieważ nie byłem pewny swoich możliwości to od początku jechałem sobie powolutku, przez Gliczarów Dolny droga lekko się wznosi i wije wąską nitką pomiędzy domami. Jechałem sobie powoli robiąc fotki i czekając na najtrudniejszy odcinek, który pojawił się wraz z przejechaniem znaku oznaczającego koniec Gliczarowa Dolnego. W tym miejscu zaczyna się najtrudniejsza ścianka, od razu jest strasznie stromo, a po wjechaniu w lasek robi się jeszcze gorzej. Kręciłem sobie przepychając pedały przy prędkości 4,5 - 5 km/h, zastanawiając się ile jeszcze do końca, po przejechaniu przez lasek droga trochę odpuszcza, ale kręcić pod górę trzeba jeszcze sporo. Podjazd kończy się pominięciu tablicy Gliczarów Górny, kilka metrów dalej jest skrzyżowanie z kapliczką a za kolejne 100 metrów kulminacja drogi asfaltowej, przy pensjonacie rozpoczyna się zjazd do Bukowiny Tatrzańskiej..

Filmik z TdP 2010 przedstawiający przejazd zawodników przez lasek - najbardziej stromy odcinek podjazdu.

W Gliczarowie Górnym zrobiłem kilka fotek i ruszyłem w dół do Bukowiny, droga niby w dół ale nie do końca, bo drodze mamy kilka odcinków gdzie trzeba jeszcze pokręcić pod górę. Ostatecznie jednak po zjeździe wyjeżdżamy na rondo koło Termy Bukowina, zgodnie z planem w tym miejscu miałem skręcić na Stasikówkę i pomknąć w dół w kierunku Poronina, ale nagle stwierdziłem, że może podjechał bym sobie pod Cyrhlę na Białką i na Głodówkę. Do tej pory podjeżdżałem na Głodówkę w 2009 i 2011 z okazji etapu Tour de Pologne, ale zawsze tak jak jechał wyścig czyli od strony Zakopanego, tym razem postanowiłem zaatakować najkrótszą drogą od Bukowiny (czyli tak jak zwykle zjeżdżałem). Kiedyś ta droga wydawała mi się niebotycznie trudna, tym czasem wcale taka trudna nie jest, nachylenie jest miarę stałe i raczej nie przekraczające 8%, jedyną trudnością jest ruchliwa droga (na przejście graniczne w Łysej Polanie) i fakt, że droga cały czas wiedzie pod górę bez wypłaszczeń. Wbrew wcześniejszym obawom czułem się całkiem nieźle i na Cyrhlę nad Białką wyjechałem bez większych problemów z prędkością 9-12 km/h bez użycia małej tarczy z przodu. Na polanie Głodówka w schronisku jak zwykle zatrzymałem się na obiad, z tego miejsca są piękne widoki na Tatry Wysokie, ale dziś pogoda była nie najlepsza, widać było góry, ale jakby za mgłą. W czasie przerwy obiadowej trochę się przejaśniło, więc zrobiłem kilka fotek i ruszyłem w dół w stronę Zakopanego.

Z tego miejsca mogłem w zasadzie jechać cały czas drogą Oswalda Balzera w dół do Zakopanego, ale ponieważ przed wyjazdem założyłem sobie, że podjadę ze Stasikówki przez Murzasichle do Drogi Balzera to najpierw musiałem z tej drogi zjechać. Od skrzyżowania z drogą na Łysą Polanę pomknąłem w dół w stronę Zakopanego po serpentynach, nie zbyt szybko bo droga była mokra i nie chciałem przykrych niespodzianek, ale po zjechaniu z serpentyn nie pojechałem na wprost do Zakopanego, tylko odbiłem w prawo niebieskim szlakiem na Małe Ciche. Droga na początkowym odcinku (jakiś 2 km) jest szutrowa, utwardzana dużymi kamieniami, drogę tę wyraźnie ostatnio przepłukała woda robiąc miejscami spore bruzdy. Jechało się więc dość ciężko, ale za to malowniczo przez las, a po kilku minutach byłem już na asfalcie w Małym Cichym. Przejechałem przez wioskę i pomknąłem w kierunku drogi 961 w Stasikówce, żeby jechać pod górę przez Murzasichle nie trzeba dojeżdżać do drogi 961, ale żeby podjazd był pełny tak jak 2009 gdy jechałem go podczas TdP to zjechałem do samego skrzyżowania, porobiłem fotki i ruszyłem pod górę. Po przejechaniu 1,5 km wjechałem do Murzasichle i spokojnie kręciłem sobie pod górę, zatrzymałem się na 30 sekund pod kościołem żeby zrobić fotkę i ruszyłem dalej. Podjazd średnio trudny, mniej więcej stałe nachylenie, nowiutki asfalt którego nie było 2009 i spokojna jazda bez użycia małej tarczy z przodu. Po przejechaniu niecałych 6 km dojechałem ponownie do drogi Oswalda Balzera kończąc tym samym podjazd, który w 2009 był premią I kategorii na TdP. Dalej jazda przez Toporową Cyrhlę do osiedla Cyrhla, w tym miejscu byłem kiedyś na wakacjach, więc zrobiłem obowiązkowy postój na fotkę, przy okazji sfotografowałem jeszcze Gubałówkę, gdzie dziś też miałem jeszcze podjechać i ruszyłem w dół do Zakopanego.

W Zakopanym punkty obowiązkowe: Jaszczurówka, skocznia i Krupówki a następnie zatrzymałem się na przerwę w parku tuż przede mną jak na dłoni widać było Gubałówkę. W między czasie pogoda się poprawiła, a gdy byłem w Zakopanym to grzało już na całego, ja po poprzednich podjazdach zacząłem odczuwać lekkie zmęczenie, a na domiar złego coś zaczął mnie boleć brzuch. Po przerwie ruszyłem dalej, drogą na Kościelisko z zamiarem podjechania na Gubałówkę i Butorowy Wierch. Już droga w kierunku Kościeliska dała mi mocno w kość, a następnie skręciłem w prawo na oznaczony Szlak Papieski i rozpocząłem najtrudniejszy odcinek podjazdu. Powiem szczerze, że faktycznie jest trudno, może na moje odczucie złożyło się zmęczenie i prażące słońce, ale męczyłem się okropnie kręcąc powolutku na najlżejszym przełożeniu 6 km/h. Podjazd nie odpuszcza ani przez chwilę i dopiero wyjazd na grzbiet Gubałówki pozwala odetchnąć po wysiłku. Ja zdecydowałem się jeszcze podjechać po betonowych płytach na Butory Wierch, jest tam wyciąg którym można zjechać w dół lub oczywiście wjechać na górę z Kościeliska:). Dalej zjechałem kawałek w dół i pojechałem sobie grzbietem Gubałówki, droga ta jest straszna, ludzie są wszędzie, lezą całą drogą i na nic nie patrzą, dość długo przebijałem się z prędkością poniżej 5 km na godzinę aż w końcu dojechałem do masztu na Gubałówce gdzie rozpoczyna się zjazd w kierunku Zębu. Tu zatrzymałem się na chwilę chowając się przed deszczem, który dość niespodziewanie zaczął intensywnie padać mimo iż słońce grzało na całego. Deszcz przeszedł po 5 minutach i już w pełnym słońcu mogłem ruszyć w dół.

Przyznam, że w tym miejscu mojej wycieczki byłem już mocno zmęczony, na szczęście większość pozostałego mi dystansu to droga w dół. Na początek zjechałem do Zębu robiąc po drodze kilka fotek m.in. drewnianego kościołka i kamienia papieskiego w Zębie, który chwali się faktem iż jest najwyżej położoną parafią w Polsce. Następnie przejechałem przez Ząb i ruszyłem na Sierockie gdzie czekał mnie lekki podjazd, w miejscowości Sierockie zrobiłem fotkę drogi na Leszczyny, którą kolarze Tour de Pologne zjeżdżają w dół do Białego Dunajca by po chwili rozpocząć podjazd pod Gliczarów Górny, oj ciasno jest w tym miejscu. Ja jednak pojechałem przez Sierockie prosto w kierunku na Bańską Wyżną, w tej miejscowości rozpoczyna się piękny nowy asfalt, a droga bardzo wyraźnie wiedzie w dół, postanowiłem już nie robić zdjęć tylko pomknąć sobie w dół. Przejechałem Bańską Wyżną, Bańską Niżna praktycznie bez pedałowania, zatrzymałem się tylko raz na ostrym zakręcie z ograniczeniem do 40 km/h, że zrobić zdjęcie widocznych w dole Term Podhalańskich w Szaflarach i po chwili znów pędziłem w dół. Tak beztrosko zjechałem sobie aż do samych Szaflar na wysokość około 650 m npm z 1000 w Sierockich, przejechałem Zakopiankę i pojechałem zobaczyć centrum wsi. Dość niespodziewanie Szaflary mnie zaskoczyły, jest tu ładny kościół, coś na kształt małego ryneczku ze starą zabudową i ciekawy pomnik Augustyna Suskiego, urodzonego w Szaflarach Naczelnika Konfederacji Tatrzańskiej zamordowanego w Oświęcimiu w 1942 r. Po obejrzeniu atrakcji Szaflar ruszyłem przez wieś w kierunku Białego Dunajca, do Term Podhalańskich znajdujących się właśnie na granicy z Białym Dunajcem miałem jeszcze spory kawałek i niestety lekko pod górę, jakoś jednak dałem radę i około 17:45 byłem na miejscu, kończąc tym samym 75 km wycieczkę.

Pierwotnie planowałem trochę inną trasę, początkowo miałem jechać dokładnie jak TdP, ale potem stwierdziłem, że jak na wycieczkę to mała ciekawa trasa, więc postanowiłem pojechać przez Gliczarów Górny, Bukowiną, Stasikówkę, Murzasichle, Zakopane, Gubałówkę, Ząb, Sierockie do Szaflar. Nie planowałem w ogóle podjazdu pod Cyrhlę nad Białką i przejażdżki przez Małe Ciche, również na pomysł przejazdu przez Bańską Wyżną i Niżną a potem przez całe Szaflary wpadłem w ostatniej chwili. To wszystko sprawiło, że zamiast 50 km zrobiłem 75 km i do tego dodatkowo kilkaset metrów przewyższenia więcej. Wycieczkę uważam za bardzo udaną, moja forma nawet po chorobie okazała się całkiem niezła, zmęczenie co prawda nastąpiło szczególnie podczas podjazdu na Gubałówkę, ale w sumie nie było źle:)

Zobacz więcej >>>


Trasa rowerowa 1754733 - powered by Bikemap 

Galeria zdjęć


Statystyki aktywności
  • Dystans: 75.09 km
  • Czas: 4:21:23
  • Vavg: 17.24 km/h
  • Sprzęt: Kross Grand Spin S