Radziejowa

2008-07-28
Wycieczki piesze  Korona Gór Polskich  Z żoną 

Podczas wakacji 2008 zdobyliśmy Radziejową 1262 m npm - najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego. Na całodzienną wycieczkę ruszyliśmy z kempingu na którym mieszkaliśmy. Pierwsze metry to dojście po płaskim do szlaków. W zasadzie ze centrum Piwnicznej prowadził w kierunku Radziejowej dobrze oznaczony szlak żółty, ale my nie mieszkaliśmy w samym centrum, więc opracowałem mały skrót, który miał nas doprowadzić do szlaków.

Niestety pierwsze podejście mojego skrótu, prowadziło po stromej drodze z betonowych płyt, to podejście już na samym początku podłamało trochę moją narzeczoną i zacząłem mieć wątpliwości czy uda nam się dojść do Radziejowej. Przekonałem jednak Iwonę, żebyśmy poszli przynajmniej na Niemcową - polanę na wysokości około 1000 m npm, a potem zobaczymy.

Na szczęście po pierwszych bardzo stromych metrach, potem było już łatwiej. Przebiliśmy się do szlaku żółtego a nim doszliśmy na Niemcową, gdzie spotkaliśmy tłumy ludzi zbierająch borówki. Ponieważ udało ma się złapać właściwy rytm i pierwsze zmęczenie już minęło, postanowiliśmy, że idziemy dalej. Doszliśmy do szlaku czerwonego (Główny Szlak Beskidzki) i nim doszliśmy na Wielki Rogacz (1182 m npm) i po krótkiej sesji ruszyliśmy dalej. Nie uszliśmy jednak daleko, aż tu nagle widzimy ciekawy obrazek, na kamieniach siedzi sobie bardzo zmęczona dziewczyna, a obok niej stoi dwóch chłopaków i pytają nas czy nie mamy czasem czekolady, że poratować ich koleżankę. Ta trójka mieszkała na tym samym kempingu co my, a że czekoladę mieliśmy to poczęstowaliśmy "umierającą" i ruszyliśmy dalej. 

Idziemy sobie dalej, aż tu nagle zauważam, że coś nie gra. Prowadzi nas jakiś szlak, ale nie jest to szlak czerwony, którym mieliśmy dojść do Radziejowej, jak się okazało był to szlak narciarski, który również prowadził na szczyt, ale trochę na około. Ponieważ uszliśmy już spory kawałek, to postanowiliśmy się nie wracać, tylko podejść Radziejową z drugiej strony. Z pewnymi problemami, przez Przełęcz Długa dotarliśmy w końcu na szczyt, patrzymy a tam już jest dziewczyna która kilkadziesiąt minut wcześniej ratowaliśmy czekoladą. Na Radziejowej (1262 m npm) stoi drewniana wieża widokowa, dzięki której można wyjść ponad linie drzew, bo sam szczyt jest zalesiony. Z wieży jednak widoki były piękne i to w każdą stronę, zrobiliśmy więc małą sesję i po chwili ruszyliśmy w dół już właściwym szlakiem.

Okazało się, że droga Radziejowej do miejsca gdzie zgubiliśmy szlak była dość ciężka, stroma i po dużych kamieniach. Zeszliśmy i dół i okazało się, że szlak zgubiliśmy właśnie tam gdzie siedziała ta "umierająca" dziewczyna, gdyby jej tam nie było to pewnie byśmy poszli jak trzeba. Po chwili byliśmy z powrotem na Wielkim Rogaczu i postanowiliśmy, że w dół pójdziemy przez Przełęcz Obindza (930) szlakiem niebieskim.

Pierwsze metry były, dość ciężkie, bo było stromo w dół i po dużych kamieniach, ale potem już szeroką drogą przez łąki spokojnie zeszliśmy do Bacówki na przełęczy Obindza. Tam zrobiliśmy postój na mały obiad i po odpoczynku ruszyliśmy w dół. Zejście początkowo prowadziło po betonowych płytach, wśród coraz częściej pojawiających są domów, a potem asfaltem koło hoteli. W końcu doszliśmy do Suchej Doliny tracąc praktycznie całą zdobytą dziś wysokość, do naszego kempingu prowadziła już tylko prosta asfaltowa droga, ale do pokonania było jeszcze dobre 5-6 km/h. W Suchej Dolinie doszliśmy do parkingu na którym stał bus, a że byliśmy już mocno zmęczeni to postanowiliśmy z niego skorzystać.

Wycieczka okazała się wyjątkowo udana, widoki z Radziejowej piękne - naprawdę warto było się tam wspiąć.


Galeria zdjęć


Statystyki aktywności
  • Dystans: 17.90 km
  • Czas: 6:10:00
  • Vavg: 2.9 km/h
  • Vmax: 8.00 km/h
  • Przewyższenia: 886 m
  • Temperatura: 25 ºC
  • Kalorie: 1500 kcal