Blog wycieczkowy Jasona

 


Z żoną do Ojcowa - szlakiem Orlich Gniazd

2012-04-29

Z żoną do Ojcowa - szlakiem Orlich Gniazd

Kraków (Błonia) - Zielonki - Giebułtów - Prądnik Korzkiewski - Ojców (Złota Góra) - Prądnik Korzkiewski - Giebułtów - Zielonki - Kraków (Błonia)

Niedziela, piękna słoneczna pogoda, więc wraz z żoną wybrałem się do Krakowa do Ojcowa - jechaliśmy pieszym szlakiem Orlich Gniazd.

Zaparkowaliśmy samochód na krakowskich Błoniach i ruszyliśmy na trasę, przejechaliśmy przez Park Jordana i dalej ulicą Kijowską, Wrocławską, Wybickiego, Łokietka i przez Park Krowoderski dojechaliśmy do ulicy Opolskiej. Potem jeszcze kawałek ulicami Wyki i Pachońskiego i wjechaliśmy na czerwony szlak pieszy Orlich Gniazd. Mniej więcej tak samo rozpoczynaliśmy naszą ubiegłoroczną wycieczkę do Częstochowy, więc te drogi były nam dobrze znane. Jadąc szlakiem przejechaliśmy pod Czerwonym Mostem (tym razem bez żadnych problemów - było sucho) i dalej przez Pękowice dojechaliśmy do Giebułtowa. Kolejna trudność to Kwietniowe Doły, wąska stroma droga na szczęście jadąc do Ojcowa prowadzi ona głównie w dół. Po pokonaniu Kwietniowych Dołów wyjechaliśmy w Hamerni rozpoczynając jazdę Doliną Prądnika. Jechaliśmy dość wolno, ponieważ dla mojej żony była to dopiero druga wycieczka rowerowa w tym roku. Jadąc wzdłuż Prądnika zatrzymaliśmy się jeszcze pod Kaplicą na Łaskawcu, gdzie powoli gromadzili się ludzie - o 12 miała być msza święta.

W planie tej wycieczki było odwiedzenie (oczywiście na piechotę) widokowego wzgórza Okopy, więc zatrzymaliśmy się przy tablicy oznaczającej początek zielonego szlaku Jaskinia Ciemna - Góra Okopy. Z tej strony na wzgórze Okopy, na którym są pozostałości wcześnośredniowiecznego grodziska, mieliśmy tylko 700 metrów, ale pokonywanych po stromym zboczu, po schodach. Po 10 minutach byliśmy na miejscu, zrobiliśmy kilka fotek i zeszliśmy w dół do rowerów. Tą ścieżką można iść dalej i przechodząc przez kolejny widokowy punkt na Rękawicy dojdziemy do Jaskini Ciemnej i wrócimy na drogę do Ojcowa - może następnym razem pokonanym taki szlak. Jak już wspomniałem wróciliśmy jednak do rowerów i spokojnie dojechaliśmy sobie do centrum Ojcowa..

W parku pod zamkiem zrobiliśmy sobie postój. Po krótkich namowach udało mi się przekonać żonę, do jazdy na obiad na Złotą Górę (1,7 km i 110 metrów przewyższenia). Pod górkę było ciężko, ale jakoś wyjechaliśmy i rozsiedliśmy się w restauracji. Niestety obsługa była fatalna, 10 minut czekaliśmy żeby zrobić zamówienie, potem chyba ze 30 minut na obiad - coś tu chyba się pozmieniało od naszej ostatniej wizyty w tym miejscu - niestety na gorsze. Po obiedzie pojechaliśmy ponownie w dół do Ojcowa, na zjeździe jakiś osioł zajechał mi drogę nawracając sobie na drodze postawił tak samochód, że musiałem się zatrzymać, zrobił to mimo iż dobrze widział, że jadę - brawo dla naszych polskich kierowców. Powiedziałem mu co o tym myślę i pojechałem dalej. W centrum Ojcowa jeszcze przez chwilę zbieraliśmy siły przed drogą powrotną i tuż przez 16 ruszyliśmy do Krakowa.

Droga w kierunku Krakowa Doliną Prądnika ma wyraźną tendencję w dół, więc jechaliśmy szybko i sprawnie, ja zatrzymałem się jeszcze po drodze, żeby zrobić zdjęcia górze Okopy na której byliśmy przed południem. Jedyna trudność na drodze to ponownie Kwietniowe Doły pokonywane tym razem głównie pod górę, miejscami bardzo stromo. Później już spokojnie przez Giebułtów, Pękowice i ulicami Krakowa na Błonia.

Wycieczka bardzo udana, przejechaliśmy 50 km podczas których podziwialiśmy sobie widoki. Moja żona dała radę:) choć momentami była bardzo zmęczona, więc musi ostro pracować nad formą. Plany na rowerowy majowy weekend mamy spore, oby tylko pogoda się utrzymała.

Zobacz więcej >>>


Trasa rowerowa 1542765 - powered by Bikemap 

Galeria zdjęć


Statystyki aktywności
  • Dystans: 50.57 km
  • Czas: 3:39:19
  • Vavg: 13.83 km/h
  • Sprzęt: Kross Grand Spin S