W piątek nie poszedłem do pracy, tylko pojechałem na szkolenie do Krakowa do Urzędu Marszałkowskiego na ulicę Racławicką i pojechałem oczywiście rowerem:) Rano niestety podobnie jak wczoraj, zimno i mglisto. Jechałem dość mocno i na Krakowskim rynku zameldowałem się po 55 minutach jazdy, a na Racławickiej po 1:03 jazdy (mniej więcej 1:12 od wyruszenia z domu).
Cały dzień spędziłem na szkoleniu, a po nim ruszyłem w drogą powrotną. Postanowiłem przy okazji odwiedzić cmentarz wojenny nr 388 na krakowskim cmentarzu Rakowickim. Żeby dojechać na miejsce, musiałem trochę pokluczyć, ale w końcu dotarłem. No i czekało mnie miłe zaskoczenie, pewnie z okazji 100 lecia odzyskania niepodległości, miasto Kraków postanowiło w końcu wyremontować kwatery wojenne. Odwiedziłem wyremontowana kwaterę żołnierzy poległych w wojnie z Rosją w 1920, właśnie remontowaną główną kwaterę cmentarza 388, oznaczone kwatery bocznie i w końcu kwaterę na cmentarzu wojskowym na ulicy Prandoty.
Ten spacer po cmentarzu trochę mi zajął, więc lekko opóźniony ruszyłem w drogę powrotną. Poszło dość sprawnie i jechało się całkiem fajnie, bo po południu było naprawdę ciepło i słonecznie.